Kilka słów o Karuzeli Wiktoriańskiej

Wszystko zaczęło się od jednego elementu – jelenia, który zwrócił na siebie uwagę późniejszego właściciela. Ten niepozorny element wspaniałej układanki został znaleziony na złomowisku. Całość udało się złożyć dzięki wytrwałości i zaangażowaniu wielu osób. Warto było włożyć tyle trudu, gdyż efekt zdumiewa do dziś. Zanim jednak karuzela zaczęła wyglądać tak, jak teraz, przeszła długą drogę.

Pozostałą część elementów odnaleziono w niepozornej stodole. Były schowane pod słomą, przez wszystkich zapomniane. Przeleżały tam nietknięte ponad 50 lat. W sumie 7 figur, katarynka i stelaż. Zanim zostały zdemontowane tworzyły zjawiskową wiktoriańską karuzelę, taką, która ozdabiała jarmarki w austro-węgierskiej monarchii. Nie wiadomo dokładnie ile ma lat, gdzie kręciła się i grała uświetniając uroczystości. Jednak na podstawie ekspertyzy, której poddano figury niemal pewne jest, że karuzela wędrowała przez całe Austro-Węgry.

Fot. http://sieminscy.pl

Fot. http://sieminscy.pl

Fot. http://sieminscy.pl

Nowy właściciel postanowił tchnąć w karuzelę nowe życie, jednak okazało się to dużo bardziej skomplikowane niż moglibyśmy przypuszczać. W zrekonstruowanie dawnego wyglądu karuzeli zaangażowało się wielu lokalnych rzemieślników (z dawnej szkoły szybowcowej w Bielsku- Białej) oraz plastyków. Przeszukano biblioteki, archiwa, by jak najdokładniej oddać wcześniejszy charakter karuzeli. Okazało się, że czas zadziałał na niekorzyść starodawnej konstrukcji i trzeba było ją zastąpić nową. Stara, drewniana konstrukcja niegdyś była napędzana siłą ludzkich mięśni (kręciło nią 4 ukrytych we wnętrzu karuzeli mężczyzn) teraz musiała być zaopatrzona w elektronikę i napęd, by mogła działać. Bez wątpienia wyjątkową atrakcją wiktoriańskiej karuzeli są melodie płynące z zabytkowej katarynki. One również od czasu do czasu ubarwiają uroczystości, przenosząc ludzi w czasy, gdy na rynkach królowały walczyki czy marsze. Nastrój jaki roztacza wokół siebie karuzela jest niepowtarzalny.

Właściciel karuzeli na odrestaurowanie jej i nadanie jej dawnego charakteru poświęcił ponad 5 lat. W tym czasie podróżował po Europie, szukając części i zdobywał informacje na temat jej historii.

Fot. Paweł Kubisztal

Karuzela obecnie ma 21 pięknie zdobionych figur. Jest w stanie udźwignąć ponad 2 i pół tony, dlatego też mogą na niej śmiało jeździć zarówno dzieci jak i dorośli.

Dlaczego akurat wiktoriańska? Otóż, jak tłumaczy właściciel, tak bogato zdobione karuzele były niezwykle modne w czasach panowania brytyjskiej królowej Wiktorii.

Karuzela jest bezkonkurencyjną ozdobą wielu różnorodnych jarmarków i wydarzeń kulturalnych. Co roku można ją spotkać na znanym katowickim Jarmarku Nikiszowiec. Ponadto Karuzela uświetniała imprezy dobroczynne organizowane przez Jana Kulczyka i została wykorzystana w filmie Jana Jakuba Kolskiego „Serce, serduszko”. Karuzela towarzyszyła również Finałowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zachwyca zarówno dzieci jak i dorosłych, którzy mają wyjątkową okazję przenieść się na moment w magiczne czasy.

Fot. http://sieminscy.pl

Fot. http://sieminscy.pl